13.07.2026
Uzasadnione, i to bardzo.
Osuszacz zawiera wkład, który wiąże wodę. Ten wkład ma skończoną chłonność. Kiedy układ zostaje otwarty na atmosferę, wkład zaczyna wciągać wilgoć z powietrza i po krótkim czasie jest nasycony. Nasycony osuszacz nie chroni już niczego.
A woda w układzie plus czynnik plus temperatura daje kwasy, które zjadają układ od środka, i lód na elemencie dławiącym.
Więc jeśli Pana człowiek otwiera układ i wymienia osuszacz, to robi dokładnie to, co należy. Kosztuje on mniej niż godzina jego pracy, a chroni naprawę wartą kilka tysięcy.
Naciąganiem byłoby dopisywanie osuszacza do zwykłej obsługi układu, który cały czas był szczelny i pod ciśnieniem. To już inna sytuacja.